Aktualności
Buszujący w chwastach
Opublikowano 22 maj 2006
Sobota upłynęła pod znakiem zieleni. Plecy bolą mnie aż do tej pory, ale przynajmniej ogródek wygląda teraz znacznie bardziej po ludzku. Żywopłot obcięty, półmetrowe chwasty zniknęły odsłaniając puste placki ziemi... Właściwie nie wiem czy wcześniej nie wyglądało to trochę lepiej, ale teraz czekamy tylko na deszcz. My - czyli ja i trawa. Wystarczy krótka ulewa i wszystko wróci do szmaragdowego porządku.
W niedzielę - komunia siostrzenicy. Po powrocie do domu myślałem , że się nie ruszę. Imprezy tego typu polegają zwykle na tym, że siedzi się, gada i je, i je, i je... Zadaniem gospodarzy z kolei wydaje się być tylko wnoszenie na stół coraz to nowych potraw.
Oczywiście wziąłem ze sobą aparat i robiłem zdjęcia (prawie dwie rolki filmu). Zobaczymy co z tego wyniknie, bo jest na nich parę takich, których jestem bardzo ciekawy. Może troszkę jednak już się nauczyłem i będzie lepiej niż po Pacanowie?
BTW: ciągle waham się co do galerii. Może nie tyle się waham, bo właściwie pare zdjęć wybrałem, ale zrobienie przyzwoitego kodu PHP nie jest takie proste i potrzeba do tego trochę wolnego czasu, którego nie mam. Jak zresztą większość ludzi na świecie...
Z niedzielnych przemyśleń:
Mężczyźni nienawidzą sytuacji kiedy są o coś oskarżani - nieważne czy słusznie, czy niesłusznie - i stają sami przeciwko wszystkim innym. Mogą stać się wtedy nawet agresywni.
Z drugiej strony wystarczy jedna osoba, która poprze chociaż jedno ich słowo - niekoniecznie całość argumentacji... Natychmiast czują się pewniej i agresja jakby mija.
Wniosek: zaszczuty mężczyzna = niebezpieczny mężczyzna
Nie piję do siebie ;-)