Aktualności
Swornegacie
Opublikowano 5 maj 2011
Miejscowość o takiej nazwie naprawdę istnieje.
Jest to jedna z niewielu w Polsce pięknych i jeszcze dość spokojnych miejscowości letniskowych.
Długi weekend majowy (całe pięć dni) upłynął pod znakiem wiosła, namiotu i grilla. Wokoło Bory Tucholskie, jeziora, bogactwo przyrody, cisza i spokój. Aż już chce się tam wracać...
Po kolei:
- Sobota. Przyjazd o 4:30, wschód słońca, spacer po wsi, kajaki, ognisko z grillem
- Niedziela. Rowerowa wycieczka po okolicy (ja odpoczywałem, bo po 48 godzinach bez snu rozbolała mnie głowa); wieczorem ognisko i grill. Hitem okazało się brawurowe wykonanie przez Kazika Lacha (wokalista Cracow Metro Band) utowru Vabank na wuwuzeli.
- Poniedziałek. Spływ kajakowy Chociną i wycieczka samochodowa do kamiennych kręgów w Odrach oraz akweduktu w Fojutowie. Akwedukt doś unikalny. Górą utrzymuje Wielki Kanał Brdy, a na dole swoim łukiem ocienia przepływającą pod nim Czerską Strugę. Wieczorem oczywiście ognisko, a wcześniej pierwsze pożegnania.
- Wtorek. Kolejna wycieczka samochodowa: Leśno ze swoim rezerwatem kręgów kamiennych i kurhanów, Wdzydze i muzeum skansen kaszubski, parowozownia-skansen w Kościerzynie, zamek krzyżacki w Bytowie oraz wieża widokowa na Siemierzyckiej Górze. O wieczornym ognisku wspominać chyba nie muszę.
- Środa. Pierwszy poranek niemal bez słońca. Tuż po zwinięciu namiotów zaczął padać śnieg. Doskonałe zgranie z pogodą, która naprawdę cały czas nas rozpieszczała przez cztery dni. Powrót z odbiciem na Kruszwicę z jej Mysią Wieżą nad Gopłem i schron kolejowy w Jeleniu pod Tomaszowem Mazowieckim.
Wrocimy tam na pewno!

{guestbook}